W kolejnym, trzecim już tomie cyklu Wbrew naturze Mirki Andolfo wydarzenia stają się mroczniejsze. Rzecz jasna fabuła nie jest tak ciężka, by się jej nie dało znieść, ale w porównaniu z poprzednią częścią widać pewną zmianę. Jednak czy poza klimatem komiks znacząco różni się od wcześniejszych wydań?
Wysoki poziom wizualny
Od strony graficznej autorka utrzymała znany nam już poziom. Kreska jest miła dla oka i przykuwająca uwagę. Odrodzenie warto chociażby przejrzeć, by pooglądać poszczególne kadry. Miłośnicy „ładnych obrazków” na pewno to docenią. Komiks jest za to nieco ostrzejszy niż poprzedni tom. Erotyka, która w Polowaniu pojawiała się od czasu do czasu, tutaj eksponowana jest mocniej. Nie wybija się co prawda na pierwszy plan, ale jest zauważalna.
Fabuła nieco w dół
Niestety fabularnie trzeci tom wypada gorzej od drugiego. W poprzedniej odsłonie cyklu dużo się działo, a otaczająca wszystko tajemnica dodawała komiksowi uroku. W Odrodzeniu wspomniana tajemnica w pewnym stopniu się rozwiązuje, a długie retrospekcje, chociaż ważne, to jednak nie przykuwają uwagi tak mocno, jak dynamiczne wydarzenia poprzedniego tomu. Komiks dalej czyta się z przyjemnością i zainteresowaniem, ale nie jest to już to, co wcześniej.
Jeśli więc zależy nam na poznaniu historii Leslie, to warto sięgnąć po tę pozycję, jednak jeżeli najważniejsza dla nas jest wartka akcja i fascynująca historia, to możemy się poczuć nieco rozczarowani.
Problem przeciętności
Odrodzenie nie jest złym komiksem, ale jednocześnie nie zapada w pamięć. To dość typowe dla pozycji, które są zwyczajnie średnie. Te najlepsze i te najgorsze zostają z nami na długo. Jednak te, które ani nie zachwycają, ani nie są głupie, mają tendencję do uciekania nam z głowy. Tak będzie w wypadku trzeciego tomu Wbrew naturze. Lektura była całkiem przyjemna, jednak za rok niewiele z niej będziemy pamiętać.
Wyjątkiem może tu być dla mnie drobny motyw humorystyczny. Nie mogę wykluczyć, że pojawił się już wcześniej, ale dopiero teraz przykuł moja uwagę. Chodzi mi o tytuł gazety, która przewija się w kilku scenach. New Roark Times to zdecydowanie strzał w dziesiątkę i nazwa ta utkwi mi w pamięci na długo.
Świat przedstawiony a rzeczywistość
Tym, co podnosi dla mnie ocenę Odrodzenia, jest poruszona problematyka. Co prawda kwestie władzy, rasizmu, uprzedzeń i hipokryzji nie są niczym odkrywczym, ale jednak warto docenić, że w całej historii chodzi o coś więcej, niż tylko o pokazanie kilku scen, które tworzą jakąś całość. Wydaje się, że autorka z góry przemyślała, co chce przekazać swoim czytelnikom, a następnie na kolejnych stronach kolejnych tomów zrealizowała swoje plany.
Należy docenić to, że autorka porusza problemy, które dotyczą naszego społeczeństwa. Chociaż świat przedstawiony to w zasadzie czysta fantazja z antropomorficznymi zwierzętami, to jednak realia, w jakich żyje Leslie, są niepokojąco podobne do naszych. Może być też tak, że dzięki możliwości ukazania pewnych problemów w przerysowany sposób udało się je lepiej unaocznić i uczynić widocznymi dla każdego czytelnika.
Nasza ocena: 7,2/10
Odrodzenie jest niestety słabsze od poprzedniej części cyklu, ale mimo to czyta się je dobrze. Fabuła, chociaż nieporywająca, nie jest też jednak nużąca, a świetna kreska i myśli zawarte w opowieści czynią z niej pozycję wartą czasu spędzonego na czytaniu.Historia: 6/10
Oprawa graficzna: 9/10
Wydanie: 7/10
