Site icon Ostatnia Tawerna

„Logan: Wolverine” – recenzja filmu

Wolverine to jeden z najbardziej charakterystycznych bohaterów marvelowskich komiksów o X-Menach. Nic więc dziwnego, że w końcu doczekał się solowego filmu o swoich przygodach, a dokładniej trzech produkcji, bo w ten weekend na ekrany polskich kin trafił trzeci obraz opowiadający o dziejach Logana. Dodatkowo  wystąpił w kilku projektach o wspomnianych wyżej X-Menach.

Pierwszy solowy film o Wolverinie, X-Men Geneza: Wolverine, okazał się sporym rozczarowaniem. Owszem, bohater dał upust zwierzęcej części swojej natury, jednak samo siekanie wrogów, wbijanie w nich pazurów z adamantium czy szatkowanie na kawałeczki nie wystarczyło. Fabularnie obraz okazał się nieciekawy i nie zasługiwał na większą uwagę. Lepsza, choć niewiele, była kontynuacja – Wolverine. Jednak tutaj  też większość wątków nie przypadła mi do gustu, widać było, że twórcy mieli pomysł, chcieli zrobić coś innego, ale nie przemyśleli sposobu pokazania tego, co im siedzi w głowach.

Po dwóch nie do końca spełniających oczekiwania produkcjach przyszedł czas na podejście numer trzy. Mój sceptycyzm bardzo szybko przemienił się w spore zainteresowanie, a wszystko za sprawą niezwykle klimatycznego i urzekającego zwiastuna filmu. Nareszcie pokazano coś innego, lepszego, wyróżniającego się na tle  obrazów o niezliczonej liczbie superbohaterów. Bo ci herosi w pelerynkach i rajtuzach powoli zaczynają się przejadać, teraz, by wstrząsnąć widzem, nie wystarczy zaserwować mu prostej i nieskomplikowanej fabuły z mnóstwem wybuchów i starć. To już było. Od kilku dobrych lat twórcy produkcji na podstawie komiksów, czy to DC, czy Marvela, powielają te same schematy, przestają nas zaskakiwać.

James Mangold chciał, aby jego film został zauważony; nie na chwilę,  tylko na dłużej. Chciał zrobić coś odmiennego, coś, czego nie wrzuci się do jednego worka z innymi superbohaterskimi produkcjami. Czy udało mu się to osiągnąć?

Mamy 2029 rok. Era mutantów przeminęła, większość z nich zginęła, ci, którzy przeżyli, ukrywają  się i próbują nie rzucać w oczy. Logan przeniósł się do Meksyku, gdzie pracuje jako szofer. Pragnie zarobić odpowiednią ilość pieniędzy, by móc kupić jacht, na którym on i jego mentor, Charles Xavier, spędzą resztę swoich dni. Wolverine nie jest już taki jak kiedyś, brakuje mu woli walki, do tego jego moce przestały działać i  protagonista nie regeneruje się tak szybko jak wcześniej. Monotonna egzystencja zostaje jednak przerwana, gdy Logan spotyka na swojej drodze dziewczynkę, Laurę, która wywraca całe jego dotychczasowe życie do góry nogami.

Logan: Wolverine to rzeczywiście zupełnie inne spojrzenie na superbohaterów. Wprawdzie już wcześniej próbowano w kinie tego gatunku położyć większy nacisk na ich dylematy moralne i  walkę wewnętrzną, jednak nigdy nie było to pokazane na tak wielką skalę. Ta produkcja nie opowiada o silnym i gotowym stawić czoła każdemu niebezpieczeństwu protagoniście. Logan to zmęczony życiem, pozbawiony celu i chęci życia stary człowiek, zgorzkniały, pełen bólu, który niszczy go od środka, zagubiony w ciemności. James Mangold nie kreuje kolejnego niezwyciężonego superherosa, nadaje bohaterowi bardziej ludzkiego kształtu, i podkreśla, jak wielkiej transformacji, zarówno fizycznej, jak i psychicznej, uległ Rosomak. Zresztą nie tylko on, bo mamy przecież jeszcze Charlesa Xaviera – człowieka o wielkiej sile, który prawie w ogóle nie przypomina dawnego siebie.

Postaci niosą na swoich barkach ciężar popełnionych dawno temu czynów. Xavier, wybitny umysł, musi zażywać specjalne medykamenty, gdyż bez nich jego moc jest nieobliczalna. Logan snuje się z kąta w kąt i widać, że każdy kolejny dzień życia jest dla niego karą. Twórcy filmu pokazują nam  ludzkie wraki, chore, chylące się ku upadkowi.

Logan to bardzo ciężka i momentami niezwykle podniosła produkcja. To nie tylko film akcji, ale także dramat. I nie chodzi tutaj tylko o ukrytego mola, jaki toczy bohaterów. Widz wie, jak zakończy się cała ta historia, gdyż wszelkiej znaki na ziemi i niebie na to wskazują.

Bardzo ciekawie  twórcy pokazali  relacje pomiędzy protagonistami obrazu. I nie mam tutaj tylko na myśli wątku Charlesa i Logana, ale także więzi łączące Xaviera i Laurę oraz Wolverine’a i dziewczynkę. Każde z nich zupełnie inaczej patrzy na rzeczywistość: Charles ma nadzieję na lepsze jutro dla mutantów, ten ogień wiary zostaje w nim na nowo rozpalony, gdy na swojej drodze spotyka Laurę; Logan na początku nie wierzy w słowa profesora, jednak w końcu i on ulega swego rodzaju wewnętrznemu odrodzeniu. A X-23?

Tutaj twórcy nie wysilili się tak bardzo, jak w przypadku kreacji starszych postaci. Laura symbolizuje zbuntowane dziecko. Walczy o swoje życie, ale ma także baczenie na bliskich. Jej zadanie polega na eliminowanie zagrożenia i jest bardzo podobna do młodego Logana, który zanim pomyślał, był już otoczony ludzkimi szczątkami.

W pewnym momencie mamy nawet do czynienia z motywem rodziny, który najlepiej podkreślają słowa Xaviera: This is what life looks like: people who love each other, a home. You should take a moment, feel it. You still have time. Tylko czy taka wizja może się spełnić?

Logan to swego rodzaju zlepek kilku gatunków. Jak już wspomniałam, mamy tutaj do czynienia z kinem akcji, dramatem, ale także elementami charakterystycznymi dla westernu oraz kinem drogi. A to wszystko zostało jeszcze podlane wizją przyszłości – w końcu akcja rozgrywa się w 2029 roku – a to oznacza kilka futurystycznych wizji.

Obraz Jamesa Mangolda jest niezwykle mroczny, o czym świadczą  problemy w nim poruszane. Tutaj nie ma miejsca na idylliczną wizję szczęścia i wyidealizowany świat, widz wie, że ból bohaterów jest prawdziwy i nie ma na niego lekarstwa. Dodatkowo Logan dosłownie ocieka przemocą. Najwyższa kategoria wiekowa nie pozostawia złudzeń,  krew leje się hektolitrami, a trup gęsto się ścieli. I dobrze, brutalną historię można przedstawić tylko w brutalny sposób.

Logan: Wolverine to zdecydowanie najlepszy film o Rosomaku, co więcej, uważam, że to najlepsza produkcja opowiadająca o X-Menach. Skończyła się era lekkich filmideł o herosach, których jedynym zadaniem jest ratowanie świata, przyszedł czas na mrocznych protagonistów, którzy nie zostali pozbawieni człowieczeństwa.

Exit mobile version