Czasami musimy ochłonąć i zrobić sobie przerwę w pracy czy też od nauki. Wtedy sprawdzają się jakieś niezobowiązujące gierki, które zapewnią nam chwilę umysłowego oddechu. Dlatego Technosphere Reload może okazać się naprawdę ciekawym przerywnikiem.
Zagłada jest blisko
W Technosphere Reload wcielimy się w tajemniczą sferę, która przemierza kosmiczne lokalizacje. I to z poważnego powodu. Albowiem stworzona została po to, aby chronić ludzkość przed czyhającym kosmicznym zagrożeniem w postaci asteroid. Jest to pierwsza produkcja niezależnego studia Adaptive Game. Tytuł budzi mocne skojarzenia z Bounce Tales, grą, która w 2008 roku zagościła na wielu telefonach z systemem Java.
Orientuj się!
Gra łączy w sobie elementy platformowe oraz zagadki logiczne. Na naszej drodze pojawią się lasery, które z łatwością spopielą naszą sferę. Jednakże naszym największym wrogiem jest przede wszystkim grawitacja. Poza nią wygraną utrudniają także ukośne panele, gdzie centymetry dzielą nas od upadku w kosmiczną próżnię czy poruszające się platformy, przysparzające wiele trudności. Tutaj nie ma miejsca na błędy i jeden źle oddany skok może zakończyć kosmiczną przygodę. Na szczęście twórcy nie pozwolili kamerze na swobodne poruszanie i dostosowywanie się do naszej pozycji. To gracz w pełni kontroluje położenie widoku i ustawia go względem kolejnych zagadek oraz przeszkód. Stanowi to także ważny element rozgrywki, bo widok pod odpowiednim kątem ułatwi zaplanowanie skoku. Orientacja w terenie to klucz do zwycięstwa.
Jednak Technosphere Reload ma to do siebie, że podczas grania można aż nazbyt się irytować. Kulka się nie zatrzymuje i cały czas musimy kontrolować jej ruch, także chwila nieuwagi i tracimy wszystkie życia, co każe nam od nowa przechodzić ten sam level. Denerwujemy się, kiedy spada albo kiedy tak się rozpędzi, że chwilę potrwa nim zwolni, a to w większości przypadków kończy się kraksą. Dlatego ci, którzy mają słabe nerwy, niech lepiej odpuszczą sobie tę rozgrywkę i znajdą ukojenie w jakiś spokojniejszych tytułach. Chociaż z drugiej strony Technosphere Reload pozwala rozwinąć refleks czy koordynację wzrokowo-ruchową.
Zachwyca audiowizualnie
Graficznie jest bardzo ładnie. Duża liczba świateł w ciekawy sposób „zalewa” świat gry i czyni go bardzo kolorowym, wręcz neonowym. Na korzyść przemawia też półmrok, który skutecznie ukrywa mniejsze niedociągnięcia tekstur. Całościowo oprawa jest niezwykle przyjemna dla oka i niezgorzej pasuje do rozgrywki. Ma także swoje momenty, gdzie wygląda po prostu świetnie. Duże rozpadliny, przestrzeń kosmiczna czy ciągnące się w nieskończoność systemy nieznanych kosmicznych urządzeń. W muzyce dominuje ta elektroniczna, co można uznać za dobre połączenie, biorąc pod uwagę fakt, że wszędzie wokół nas są maszyny.
Kręć się kulo!
Nie jest to jednak produkcja nazbyt rozbudowana i sprawdzi się bardziej jako zabijacz czasu lub relaks po pracy. Tempo nie jest zbyt szybkie, jednak czas odmierzany przez zegar w górnej części ekranu ściga nas nieubłaganie. Mamy tylko dziesięć godzin, aby uratować Ziemię. Warto więc kręcić się z pełną prędkością. Cena natomiast nie jest zbyt wygórowana i dla fanów nietuzinkowych produkcji gra może być ciekawą propozycją.
Technosphere Reload pozwala rozwinąć refleks, ale z drugiej strony przysparza mnóstwo nerwów. To ciekawy tytuł, ale raczej nie powala na kolana. Chociaż z drugiej strony mamy perspektywę uratowania ludzkości przed zagładą, a akcja rozgrywa się w kosmosie, co może spodobać się fanom science-fiction. Osobiście polecam, bo sama gra przyniosła mi naprawdę wiele frajdy i satysfakcji z pokonywania kolejnych poziomów.
Za udostępnienie egzemplarza gry do recenzji dziękujemy studiu Adaptive Games.
Nasza ocena: 6,2/10
Technosphere Reload idealnie nadaje się na chwilę wytchnienia w pracy, kiedy chcemy po prostu odłączyć się od rzeczywistości i pograć w jakąś niezobowiązującą gierkę.Grafika: 7/10
Udźwiękowienie: 7/10
Fabuła: 6/10
Grywalność: 5/10