Site icon Ostatnia Tawerna

Kiedy nauka przeplata się z wiarą – recenzja książki „Ziemia i inne światy”

Ziemia i inne Światy

Fantastyka rządzi się swoimi prawami, a jest ona bardzo rozległa i można ją swobodnie naginać do swojej wizji. Dlatego jest to gatunek chętnie wykorzystywany przez twórców, gdyż można wykreować w nim swoje prawa, światy, ludzi, którzy w normalnych sytuacjach nie mieliby prawa istnieć.

Andrzej Wronka w Ziemi i innych światach przedstawia pięć opowiadań, które łączą wiarę z nauką, a jak dobrze wiemy, oba aspekty często potrafią i lubią się przenikać. Oczywiście nie da się wszystkiego wytłumaczyć racjonalnie i właśnie wtedy prym wiedzie część metafizyczna.

Każde z opowiadań jest poprowadzone w trochę innym stylu i opiera się na odmiennym rozumieniu wiedzy i postrzeganiu Boga. W moim odbiorze najciężej czytało się Upadek Rzymu oraz Pierwszą z ksiąg.

Po pierwsze…

Pierwsze ze względu na formę przekazu, która została dopasowana przez autora do wykreowanego świata, przez co jest dość toporna w odbiorze i po chwili zaczyna męczyć. Oczywiście wielki szacun za stworzenie różnych sposobów przedstawienia fabuły, bo jest to coś ciekawego i na pewno nietypowego na naszym rynku, jednak czytanie nie sprawia tyle przyjemności co bardziej „przyziemne” fragmenty.

Podobnie ma się sprawa z Pierwszą z ksiąg. W tym wypadku twórca opiera się na koncepcji powstania świata oraz siedmiu dni tworzenia. Andrzej Wronka sprytnie wplata obsesyjne wręcz postrzeganie Boga z przewrotną naturą ludzką, gdzie poddaje wszystko w wątpliwość. Sam sens jest jasny i klarowny, jednak czasem górnolotne wstawki przytłaczają formą przekazu, ponownie dotowaną do tamtej epoki.

Trochę realizmu

Bóg, Staś i jego bomba to alternatywne spojrzenie na historię Stanisława Ulana. Pod względem technicznym bardzo podobało mi się przedstawienie bohatera jako wielkiego pasjonata fizyki i typowo naukowe podejście do sprawy. Przekładając na trochę bliższe aspekty, nie wiem czy kojarzycie Sheldona z Teorii Wielkiego Podrywu? To mniej więcej ten poziom.

Współczesny mężczyzna z typowo ścisłym umysłem, który mimo swojej odmienności tworzy rodzinę a ostatecznie… Nie będę Wam spoilerować, bo to naprawdę dobre opowiadanie, warte uwagi, gdzie prawdziwa historia pokazana jest od trochę inne strony oraz z boskim odniesieniem.

Moja drugą w kolejności ulubioną częścią są Szczury. Jest to typowe science-fiction o przekraczaniu czasu, przestrzeni, kosmosu i temu podobnych tematów. Główny bohater wspomina sytuację, która miała miejsce wieku wcześniej, a jego pamięć i postrzeganie jest płynne. Jest to też swoiste rzucenie tematu początku świata, czyli ludzkości, ale nie w biblijnym znaczeniu. Na pewno przypadnie do gustu większości fanów fantastyki.

Ostatni będą pierwszymi

Ostatnią i moja ulubioną opowieścią są Odwiedziny, która opiera się na typowej dystopii i pewnie dlatego to dla mnie najlepsza część. Jednocześnie jest również najbardziej uwspółcześnioną składową całości i najlżejsza w odbiorze. Historia przedstawia policjanta, żyjącego w Republice, która jest mocno odizolowana od życia na Zachodzie.

Ciekawe spojrzenie na bunt, poczucie przynależności, potrzebę kontroli, ale również propagandę. Napiszę to z pełną odpowiedzialnością – za krótkie! Chciałabym więcej, jak już zaczęłam się wkręcać, to był koniec. Samo poprowadzenie fabuły daje nadzieję na ciąg dalszy i nie ukrywam, że bardzo bym na to liczyła.

Cały zbiór ma swoje słabsze oraz mocniejsze strony. Na uwagę i wyróżnienie zasługują różne formy przekazu, bawienie się fantastyką, przenoszenie nas w czasie do rożnych epok. Autor dostosowuje język do danego momentu w dziejach, dlatego czasem przekaz może wydawać się toporny i ciężki, jednak jest to zabieg celowy, ciekawy oraz na pewno wyróżniający Andrzeja Wronkę oraz zasługuje na uwagę.

Jeśli oczekujecie lekkiej formy w klimatach fantasy lub sci-fii to nie tędy droga. Oczywiście z całości można wyciągnąć pojedyncze opowiadania, ale nie pozna się całkowitej głębi oraz swobody z jaką autor skacze po różnych formach przekazu.

Jest to moja pierwsza styczność z autorem, ale na pewno nie ostatnia. Krótkie formy nie są moimi ulubionym, jednak Wronka zaciekawił mnie i sukcesywnie „przyszpilił” do fotela, że szybko pochłonęłam około 250 stron.

Opowiadania oczywiście można czytać oddzielnie. Jednak co to była za frajda?

Nasza ocena: 8,7/10

Jeśli szukacie różnych form przekazu opowiadających o wierze i nauce, to „Ziemia i inne światy” to coś zdecydowanie dla was



Fabuła: 10/10
Bohaterowie: 10/10
Styl: 10/10
Wydanie: 5/10
Exit mobile version