Site icon Ostatnia Tawerna

Jedna decyzja może zmienić świat – recenzja książki „Pieśń krwi” Grega Beara

Pieśń krwi to kolejna pozycja w serii Wymiary wydawnictwa Vesper. Opowiada o tym, że wystarczy zrobić o jeden krok za daleko, czasem nawet nieświadomie, aby skierować świat ku przerażającej przyszłości.

Wszystko zgodnie z planem… Ale czyim?

Vergil Ulam od trzech lat pracuje w laboratorium firmy Genetron. Tak samo długo łamie tam wszelkie zasady bezpieczeństwa. Nie sprząta po sobie odczynników, nie myje probówek i zbyt swobodnie obchodzi się z radioaktywnymi izotopami. Jednak największą ignorancją wykazuje się w badaniach.

Jego firma zajmuje się bioczipami medycznymi, jednak główny bohater potajemnie pracuje nad swoimi własnymi eksperymentami. Na początku, używając maszyny genetycznej syntetyzował ciągi zasad i wszczepiał je w bakterie E.coli. Przechodząc przez kolejne fazy badań, doszedł do etapu, w którym zdolności obliczeniowe bakteryjnego DNA przewyższały możliwości ludzkiej elektroniki.

Czasami Vergil miał wrażenie, że sukcesy przychodzą mu zbyt łatwo. Najdziwniejszym i potwierdzającym jego przeczucia momentem było odkrycie, że komórki zaczęły funkcjonować autonomicznie. Samodzielnie myślały i tworzyły skomplikowane „mózgi”. Pierwsze „mutanty” potrafiły pokonywać labirynty i z każdym dniem stawały się coraz bardziej inteligentne.

Po kilku miesiącach usunął najlepsze sekwencje biologiki z E.coli, połączył z białymi krwinkami pobranymi z własnej krwi i dalej pracował nad ich rozwijaniem. Szef Vergila ma podejrzenia co do etyki prowadzonych przez niego badań i postanawia go zwolnić. Nie wiedząc, co może zrobić aby uratować cenne próbki limfocytów, decyduje się na wszczepienie ich sobie do krwiobiegu.

Po kilku dniach główny bohater zaczął się zmieniać. Jego ciało wyglądało coraz lepiej, gusta kulinarne zmieniły się na zdrowsze i nie musiał już nosić okularów, żeby dobrze widzieć. Czuł się doskonale. Z czasem jednak dostrzegł, że metamorfoza zmierza w złą stronę. Limfocyty przebudowywały go od środka. Gdy wystarczająco się rozwinęły, nawiązały kontakt z nosicielem i dowiedziały się, że poza nim istnieje ogromny świat…

„Gdzie małe rzeczy powodują wielkie zmiany”

Powyższy cytat to motto firmy Genetron. Po przeczytaniu książki miałam dokładnie taką samą myśl. Historia rozpoczyna się od pozornie niewinnych badań, ale ich wyniki prowadzą do katastrofy. Najciekawszy jest rozwój limfocytów – ich zdolność do adaptacji w środowisku, w którym się znajdują, oraz coraz większa inteligencja.

W naszym świecie mieliśmy do czynienia z wieloma epidemiami. Jednym z ich źródeł mogą być laboratoria, w których są przechowywane oraz badane różne patogeny. Mimo wielu zabezpieczeń, pracują tam tylko ludzie. Są najsłabszym ogniwem w każdym systemie, co trafnie przedstawia nam Pieśń krwi.

Uwielbiam science fiction, w którym główną rolę odgrywa szeroko rozumiana biologia, więc książka bardzo trafiła w mój gust. Mimo wielu naukowych opisów nie są one męczące czy niezrozumiałe.

Muszę też wspomnieć o okładce, która jest równie imponująca jak wszystkie inne w serii Wymiary. W połowie widzimy strukturę biologiczną, a w połowie kosmiczną. Trochę to przerażające, ale jednocześnie przyciągające i intrygujące.

Nasza ocena: 8,5/10

Niepokojąca wizja upadku naszej cywilizacji

Fabuła: 8/10
Bohaterowie: 8/10
Styl: 8/10
Wydanie: 10/10
Exit mobile version