Kolejny tom przygód Batmana autorstwa Shimizu i Shimoguchi. Tym razem, czytelnicy otrzymują ostry skręt ku zachodniej, oryginalnej tradycji.
Gotham ma zawsze wiele oblicz
Nowy tom to jeden wielki rollercoaster. Batman po wydarzeniach z ostatniej części, powraca do przytomności i odkrywa… że Gotham zmieniło się nie do poznania. Przestępczość spadła, przemoc niemal zniknęła. Misja, której poświęcił życie, wydaje się dobiegać końca. Ale… Jest jeden haczyk. Zamiast morderców i gangów, Gotham jest teraz miastem złodziei. Działają precyzyjnie, bez przemocy – i właśnie ten fakt doprowadza Batmana do granicy wytrzymałości. Dla niego moralna szarość jest nie do zaakceptowania. A to prowadzi do eskalacji konfliktu z Catwoman, która postawiła na reformę – coś, co Batman odbiera jako zdradę jego misji. Ten spór to nie tylko fizyczna wojna w Gotham, ale też wojna wartości, zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. Co ciekawe, do akcji wkracza Zur-En-Arrh – brutalna, alternatywna osobowość Batmana. Ten motyw wewnętrznej paranoi i psychicznego rozkładu bohatera świetnie pokazuje, że nawet tak silna postać jak Batman potrzebuje zadbać o swoje zdrowie psychiczne.
Pojawiają się też inne znane twarze – Jason Todd, którego agenda jest… Sziwna i słabo uzasadniona, oraz Damian, który ślepo wierzy w ojca, ale bez większego rozwoju. Niektóre motywacje są tu po prostu niedopracowane.
Nie wszystko co mroczne jest Batmanem
Największą zaletą tego tomu jest zdecydowanie obecność Zur-En-Arrha – jego wpływ na Batmana wprowadza do historii głębię i niepokój. Także relacja Red Hooda z Catwoman, balansująca na granicy moralności, ma tu dużo sensu. Z drugiej strony… Fabuła miejscami wydaje się pospieszna. Mamy skróty myślowe, niejasne motywy, a niektóre sceny wyglądają tak, jakby zostały wrzucone tylko po to, żeby “coś się działo”.
Od strony graficznej mamy tu prawdziwą mieszankę stylów – od mocno stylizowanych po bardziej uproszczone. Kadry bywają chaotyczne, ale ogólnie całość spaja się w jedną, spójną estetykę. Styl technologiczny, przerysowany, czasem minimalistyczny – wszystko to dobrze współgra z klimatem wojny domowej w Gotham. Rysunki miejscami bywają uproszczone – szczególnie w kadrowaniu – ale to w żaden sposób nie przeszkadza w śledzeniu historii.
Nic nie może przecież wiecznie trwać
Wojna się kończy, ale jak to bywa w Gotham – nic nie trwa wiecznie. Epilog zostawia nas z dużym znakiem zapytania. Jeden z tajemniczych złodziei odkrywa coś, co może być najcenniejszym sekretem Batmana. A to oznacza tylko jedno – tom czwarty zapowiada się naprawdę mocno.
Nasza ocena: 7,5/10
W miłości i na wojnie wszystkie chwyty dozwolone, dlatego wojna nietoperza z kotem jest angażująca.Fabuła: 7/10
Bohaterowie: 8/10
Oprawa graficzna: 7/10
Wydanie: 8/10
