Site icon Ostatnia Tawerna

Dojrzalszy He-Man i groźniejszy Szkieletor – recenzja komiksu „He-Man i Władcy Wszechświata. Miecz Skaz”, t. 1

he-man-miecz-skaz (4)

Nagle! Comics sięga po kolejną legendarną markę popkultury, a He-Man i Władcy Wszechświata. Tom 1: Miecz Skaz Tima Seeleya i Freddiego E. Williamsa II okazuje się czymś więcej niż tylko nostalgiczną podróżą do Eternii. To opowieść wyraźnie inspirowana klasyczną animacją z lat osiemdziesiątych, ale bardziej dynamiczna, brutalniejsza i przede wszystkim napisana z myślą o nieco dojrzalszym odbiorcy.

Eternia po staremu, ale jednak ciut inna

Historia w pewnym sensie zaczyna się od początku. Nie jest to oczywiście kolejna opowieść o narodzinach He-Mana – książę Adam zna już swoją moc, Władcy Wszechświata funkcjonują jako grupa, a Szkieletor od dawna pozostaje ich największym przeciwnikiem. Mimo to Tim Seeley prowadzi fabułę w taki sposób, że znajomość dziesiątek wcześniejszych komiksów czy animacji nie jest potrzebna. Dostajemy Eternię wraz z jej bohaterami właściwie od razu i bardzo szybko możemy odnaleźć się w tym świecie.

Sam He-Man wydaje się przy tym starszy, a może raczej dojrzalszy niż jego najbardziej ikoniczna animowana wersja. Nadal pozostaje muskularnym blond herosem, który walczy w imię dobra i powołuje się na potęgę Posępnego Czerepu, ale nie sprawia już wrażenia bohatera stworzonego wyłącznie po to, aby sprzedać kolejną figurkę. Seeley niczego nie burzy i nie próbuje na siłę dekonstrukcji postaci. Po prostu przesuwa ją w stronę współczesnego komiksu przygodowego.

Co ciekawe, miejscami album wygląda niemal jak seria stopklatek wyjętych z kreskówki z lat osiemdziesiątych, tyle że przerysowanych i przefiltrowanych przez znacznie bardziej współczesną estetykę. Zachowano charakterystyczną przesadę dawnych projektów postaci, monumentalne sylwetki i feerię kolorów, ale wszystko jest bardziej dynamiczne, agresywne i zwyczajnie dojrzalsze.

Lata osiemdziesiąte po tuningu

Punkt wyjścia fabuły jest klasyczny. Szkieletor ponownie próbuje zdobyć przewagę nad He-Manem i przejąć potęgę związaną z Posępnym Czerepem. Tym razem jednak na horyzoncie pojawia się tajemniczy Miecz Skaz – artefakt, którego moc może zachwiać dotychczasową równowagą między bohaterami i złoczyńcami. Zaczyna się więc wyścig, w którym obie strony próbują jak najszybciej zrozumieć naturę nowego zagrożenia. Najważniejsze jest jednak tempo. Akcja pojawia się właściwie od pierwszych stron i przez większą część albumu nie zwalnia. Walki przeplatają się z odkrywaniem historii artefaktu, a obok He-Mana swoje momenty dostają Teela, Duncan, Czarodziejka czy Orko. Ten ostatni to mały mag w charakterystycznym kapturze, który świetnie kontrastuje z bardziej monumentalnymi bohaterami Eternii, i którego mocno brakował w ostatnim filmie (pojawił się ledwo po głównym wątku).

Szczególnie dobrze wypada Szkieletor. Nadal pozostaje przerysowanym tyranem z kościaną twarzą, którego nie sposób pomylić z jakimkolwiek innym złoczyńcą, ale jednocześnie jest tutaj jeszcze bardziej niepokojący. Autorzy nie próbują robić z niego psychologicznie skomplikowanego antybohatera. Nadal jest zły, megalomański i momentami wręcz groteskowy. Tyle że tym razem jego obecność rzeczywiście potrafi wywołać poczucie zagrożenia. Pomaga w tym również większa brutalność. Walki nie są już całkowicie bezkrwawymi starciami przypominającymi telewizyjną animację dla dzieci. Ciosy mają ciężar, bohaterowie dostają solidnie po głowie, a Williams II nie unika mocniejszych kadrów. Nie zamienia to oczywiście He-Mana w ponure fantasy dla dorosłych. Komiks nadal ma poczucie humoru, absurdalne potwory, magię i fantastyczną technologię, ale pozwala sobie na więcej dramatyzmu.

Rysunki Freddiego E. Williamsa II są chyba najlepszym przykładem tego, czym cały album chce być. Artysta nie odrzuca oryginalnych projektów. He-Man nadal wygląda jak He-Man, Teela jak Teela, a Szkieletor zdecydowanie nie przeszedł „realistycznego” redesignu. Williams bierze jednak te wszystkie elementy i nadaje im więcej ruchu, masy i ekspresji. Kadry często przenikają się ze sobą, postacie niemal wyskakują poza ich granice, a całe plansze bywają zbudowane wokół jednego potężnego uderzenia czy magicznej eksplozji. To bardzo efektowny sposób pokazania świata, w którym miecze, lasery, potwory, czary i gigantyczne maszyny funkcjonują obok siebie i nikogo specjalnie to nie dziwi.

Dzięki temu Miecz Skaz nie wygląda jak próba dokładnego odtworzenia estetyki sprzed czterdziestu lat. Przypomina raczej wspomnienie tamtego He-Mana – tylko szybsze, bardziej brutalne i dopasowane do współczesnego czytelnika. I chyba właśnie dlatego działa. Trudno też nie zauważyć, że album pojawia się w Polsce w idealnym momencie. Rok 2026 przyniósł kinowy powrót Masters of the Universe, a zainteresowanie Eternią ponownie wzrosło. Na tym tle publikacja Nagle! Comics nie wygląda jak przypadkowe odgrzewanie starej marki, lecz jak część szerszego powrotu He-Mana do popkultury.

Co więcej, wydawnictwo po raz kolejny pokazuje, że ma dobre wyczucie popularnych licencji. Po Wojowniczych Żółwiach Ninja oraz rozwijanym w Polsce Energon Universe pojawia się kolejna franczyza kojarzona z zabawkami i animacjami sprzed dekad, która w komiksowej formie okazuje się zaskakująco świeża. I właśnie to jest największą zaletą Miecza Skaz. Seeley i Williams II nie próbują udowodnić, że dawny He-Man był czymś innym, niż faktycznie był. Zachowują całą jego przesadę, heroizm, magię oraz klasyczny konflikt dobra ze złem, ale opowiadają to językiem, który nie sprawia wrażenia skierowanego wyłącznie do dzieci. To naprawdę udany powrót do Eternii – nostalgiczny, ale nie archaiczny, brutalniejszy, lecz niepozbawiony humoru i przede wszystkim pełen akcji. Jeśli tak ma wyglądać wskrzeszanie popkulturowych światów z lat osiemdziesiątych, to nie mam nic przeciwko kolejnym takim powrotom.

Nasza ocena: 8,5/10

Klasyczna Eternia podana w bardziej współczesnej i dojrzalszej formie – ze świetną dynamiką, groźniejszym Szkieletorem i rysunkami, które skutecznie zamieniają kreskówkową nostalgię w pełnoprawny komiks akcji.



Fabuła: 8,5/10
Bohaterowie: 9/10
Oprawa graficzna: 8,5/10
Wydanie: 8/10
Exit mobile version