W grze Die Macher gracze wcielają się w liderów niemieckich partii i rywalizują o głosy wyborców. Partia, która będzie miała najlepiej dopasowany program, zgromadzi najwięcej sympatyków i wygra wybory w odpowiednich Landach, przejmie władzę.
Jaki twoja partia ma program?
Patrz, co lubią wyborcy, czemu się sprzeciwiają – i na tym oprzyj swój program. Musisz mówić to, co chcą usłyszeć.
Gra trwa cztery rundy, podczas których zdobywamy poparcie w czterech Landach. Sęk w tym, że wygrana tylko w jednym z Landów raczej nie da nam zwycięstwa w całej grze i musimy odpowiednio rozłożyć swoje polityczne siły.
Jak przekonać wyborców?
Tu zasada jest prosta: im więcej pieniędzy wydasz, tym więcej będziesz miał głosów.
Die Macher to seria sprytnych licytacji i precyzyjnie mierzonych wydatków. Przed rozpoczęciem gry znamy pobieżnie oczekiwania wyborców i do nich dopasowujemy swój program polityczny. Oczywiście nic nie jest wieczne i w trakcie gry zmienimy zarówno swój program jak i… opinię publiczną.
Po wybraniu ustawienia początkowego zaczynamy właściwe rundy gry. W tajemnicy określamy, ile jest dla nas warte zostanie pierwszym graczem. Daje to przewagę w dalszych fazach rundy, ale pieniądze na pewno przydadzą się później. Następnie pracujemy nad zbieżnością naszego programu z opinią publiczną, poprzez wymianę aktywnych kart.
Przechodzimy potem do rozmieszczenia swoich wpływów: kontrolujemy media, organizujemy wiece poparcia oraz wysyłamy w teren naszych kluczowych działaczy. Co ważne, musimy patrzeć na to, co dzieje się we wszystkich Landach i reagować na poczynania przeciwników. W razie potrzeby musimy zmienić strategię.
Następnie wprowadzamy zmiany: odkrywamy zamiary naszych polityków z “Gabinetu Cieni”, a gracze kontrolujący media wpływają na opinię publiczną. Sprawdzamy potem wyniki sondaży poparcia. Sondaże należą do tych z rodzaju sponsorowanych, więc przyjdzie nam się o nie licytować.
Na końcu rundy przeliczamy zgromadzone poparcie na głosy. Ponadto, w jednym z Landów odbywają się wybory, czyli następuje „czas żniw”. Sprawdzamy, czy któraś z partii zdobyła liczbę głosów wystarczającą do samodzielnego rządzenia, a jeśli nie, to czy uda się utworzyć koalicję. Wynik wyborów przekłada się na końcowe punkty zwycięstwa. Pozostaje jeszcze zebrać pieniądze i przygotować się do następnej rundy.
Dla wymagających strategów, gra oferuje wariant rozszerzony. Rozgrywa się w nim dodatkową rundę, a wybory odbywają się nie w czterech, lecz aż w siedmiu Landach.
Co mówią sondaże?
Po opublikowaniu tego sondażu nie zyskasz wiele. Jednak ważne, że stracą inni.
Wydanie Die Machera przenosi nas w przeszłość. Mimo że gra nie określa roku, w którym się rozgrywa, to szata graficzna przywodzi na myśl lata ‘90 ubiegłego stulecia. Elementy drewniane to proste walce i prostopadłościany. Plansze to zbitka torów do śledzenia postępów oraz miejsc na trzymanie kart. Grafiki na kartach są dość proste i ubogie w szczegóły. A jednak – to wszystko przyjemnie się uzupełnia, żeby stworzyć spójną i wyrazistą oprawę.
Jest nieco surowo, ale dzięki temu elementy są dobrze widoczne, a ikony czytelne, więc jesteśmy w stanie szybko ocenić sytuację po drugiej stronie stołu.
Gorzej wydane są za to banknoty występujące w grze – dostajemy je w formie odrywanego bloczku. W trakcie gry obracamy pieniędzmi dużo i często, co może spowodować szybkie wycieranie się banknotów. Radzę wymienić je na trwalszy zamiennik, lub zapisywać, ile pozostało nam funduszy.
W moim odczuciu, gdyby gra została przeniesiona wyglądem do współczesności, mogłaby prezentować się dużo lepiej. Plansze (a przez to i pudełko) są niepotrzebnie duże – tory notowań można było połączyć a karty przenieść na stół. Dla wygody rozstawiania, drewniane znaczniki notowań, głosów i elektoratu mogłyby się nieznacznie różnić między sobą kształtem.
Zliczanie głosów
Pieniędzmi teraz już za wiele nie zrobisz. Możesz za to pokazać się z jak najlepszej strony i tym ich przekonać.
Die Macher to zdecydowanie ciężki kaliber gry, choć założenia są dość proste – po pierwszej rozegranej rundzie zagramy intuicyjnie. Sporo uwagi należy poświęcić kolejności wykonywania ruchów – np. licytacje o zaczynanie w rundzie, kontrolę mediów i sondaże przebiegają inaczej.
Cała trudność gry ujawnia się za to w liczbie i wadze podejmowanych decyzji. Każda zagrana karta i dołożony znacznik przechyla szalę zwycięstwa. Nawet jeśli na początku rundy mamy mocną pozycję, to wszystko może się zmienić w jej trakcie, szczególnie przy większej liczbie graczy.
Gra działa dobrze dla trzech graczy, choć łatwo można doprowadzić do stagnacji, gdy partie mają zbyt podobne do siebie programy. Także talia sondaży traci na znaczeniu, kiedy nie wszystkie partie są obecne w grze. Grając we czwórkę, a jeszcze lepiej – w piątkę, doświadczymy gry w pełni. Rozegranie takiej “gry w pełni” zajmie nam od około trzech do czterech godzin.
Co ciekawe, jak na grę polityczną, w Die Macher praktycznie nie ma gry nad stołem – czasem możemy komuś pośrednio pomóc lub zaszkodzić, jednak każda decyzja musi być odpowiednio skalkulowana, żebyśmy to my zyskali na niej najwięcej.
Żałuję nieco, że Die Macher to tylko odświeżenie starego wydania, a rozgrywki nie przeniesiono do współczesności. Gra aż się prosi o dodatek, który wprowadziłby do walki o władzę wpływ mediów społecznościowych czy hakerów. Widziałbym tu miejsce na polityczne zagrywki: upublicznianie afer, granie na nastrojach społecznych i promowanie populistów.
Instrukcja odpowiada na wszystkie pytania podając przykłady, a dodatkowo każdy z graczy dostaje kartę pomocy z kolejnością faz. Sprawia to, że gry nauczymy się szybko w stopniu pozwalającym na zagranie. Jednak dopiero po paru pełnych partiach będziemy w stanie trafnie ocenić opłacalność potencjalnego ruchu, oraz przeliczyć, ile tysięcy Euro należy wydać, żeby osiągnąć efekt, ale nie przestrzelić.
Wybory
Widzisz? Opłaciło się. Teraz masz chwilę odpoczynku. Do zobaczenia za cztery lata.
Najmocniejszą stroną Die Machera jest interakcja między graczami. Zagrania naszych rywali mają wpływ nie tylko na naszą reakcję, ale i długodystansową strategię. Musimy określić, na jak zaciętą walkę nas stać oraz kiedy powinniśmy odpuścić – żeby odegrać się przy następnych wyborach. Tylko dobre planowanie zapewni nam sukces. Sprawia to, że z przejęciem obserwujemy zmiany stanu gry.
Die Macher jest jak precyzyjna maszyna – możemy skalkulować efekty naszych działań i przekuć starannie podejmowane decyzje na punkty. Pozostaje tylko jedyna niepewność: pozostali gracze, którzy jak my, bawią się w politycznych zegarmistrzów.
Nasza ocena: 9/10
Die Macher jest jak precyzyjna maszyna - możemy skalkulować efekty naszych działań i przekuć starannie podejmowane decyzje na punkty.Grywalność: 10/10
Jakość wykonania: 8/10
Regrywalność: 10/10