Bomb Busters zdobył nagrodę Spiel des Jahres 2025. Czy faktycznie ta gra oferuje tak bombową i wybuchową rozrywkę, że zasłużyła na ten tytuł?
Kilka słów o nędznej doli sapera
Gra jest banalnie prosta. Każdy z graczy ma podstawkę, na której umieszcza kable w kolejności rosnącej. Kabelki mają numery od jednego do dwunastu. Każdy występuje w czterech sztukach. W swojej turze chcemy przeciąć jeden z nich. W tym celu podejmujemy akcje Ryzykownego cięcia – wybieramy numer kabla, który mamy na podstawce i staramy się go wskazać na podstawce innego gracza. Jeśli się nam uda to przecinamy oba, w innym wypadku przesuwamy licznik o jeden w prawo (gdy dojdzie do pola z czaszką, wybuchamy). Jeśli mamy przed sobą wszystkie kable o danej wartości możemy je bezpiecznie przeciąć.
Naszym celem jest pozbyć się wszystkich kabelków. Proste? Banalnie proste. Ale dochodzą jeszcze czerwone druty, których ruszenie od razu spowoduje wybuch bomby. A jeśli nadal jest nam za łatwo, to możemy trafić na żółte druciki. One nie mają numerów więc, zamiast podać cyfrę, mówimy, że tniemy żółte kable. Nadal banał, prawda? Otóż nie do końca, bo w pudle znajdziemy pięć mniejszych, w których upchano dodatkowe komponenty i karty z 58 misjami. I dopiero wtedy zaczyna się zabawa!
Co za kabel tak zapchał to pudełko?
Nie zamierzam opowiadać o tym, co się zmieni w poszczególnych misjach. Lepiej, aby każdy chętny sam zweryfikował na własnej skórze, jakie wyzwania twórcy przygotowali dla graczy. Niemniej chcę trochę nakreślić bogactwo pomysłów, jakie zawarto w tych pięciu pudełkach. Choćby pojawia się misja, w której rozbrajamy bombę pod wodą. Zatem po pierwsze nie możemy mówić, w grę wchodzi tylko gestykulacja. Po drugie musimy zwracać uwagę na liczbę dostępnych butli z tlenem (zużywamy więcej, jeśli tniemy kable o wyższych numerach). Inne wyzwanie wymusza na nas cięcie kabli we właściwej kolejności (np. nim przetniemy kabel o wartości 3, musimy przeciąć ten z 6). A jakby komuś mało było wrażeń to i są wyzwania z limitem czasowym.
Wydaje wam się, że dużo zdradziłem? A guzik, to raptem wierzchołek góry lodowej. Do teraz jestem w szoku, ile pomysłów mieli twórcy. Niby taki prosty koncept, a prawie każda misja wprowadza jakieś ciekawe urozmaicenie. No właśnie prawie. Niestety w każdym pudełku trafia się zadanie, które jest niejako trochę trudniejszą kopią misji, którą wykonaliśmy wcześniej.
Z czego składa się bomba?
Po otwarciu pudełka Bomb Busters nie ma efektu wow. Mamy mnóstwo żetonów kabli, średniej jakości podstawki, pudełka z dodatkowymi misjami, które łatwo się gniotą… A jednocześnie ta gra fajerwerków nie wymaga. Wszystko jest czytelne, a bohaterowie, w których się wcielamy, wyglądają słodko. I co najciekawsze, (drobny spojler) w grze będziemy dostawać też naklejki z osiągnięciami, które można będzie przykleić na boku pudełka – genialna atrakcja dla młodszych graczy! Zatem cena ponad sto złotych za tę zawartość jest według mnie w porządku. Gdy natomiast uwzględnimy wszystkie możliwości i ile czasu możemy spędzić przy tych zadaniach, to jest to tytuł prawie za darmo.
Jeszcze wspomnę, że są misje z wykorzystaniem aplikacji. Działa to świetnie, jest klimat, jeszcze większe emocje, po prostu sztos. Za to największymi minusami będą dwa błędy na kartach. Jeden jest mało znaczący, zamiast „żadnego” powinno być „jakiegokolwiek”. To drobnostka, gorzej sytuacja wygląda z misją 16, gdzie część tekstu przeczy sobie wzajemnie (skopiowano fragment tekstu z misji 9 bez zmienienia liczby 2 na 4). Myślę, że na 90% każdy domyśli się, jak poprawnie rozegrać tę misję, niemniej drobny niesmak jest. Oceniając całokształt, Bomb Busters to jedna z ciekawszych, bardziej nietypowych i emocjonujących gier planszowych.
Czy warto zostać saperem?
I najważniejsze pytanie, czy w moim odczuciu Bomb Busters zasłużył na nagrodę Spiel des Jahres… Hm, jest to trudne pytanie. To na pewno ciekawy tytuł, a do tego dość oryginalny i bardzo regrywalny. Doskonale sprawdzi się jako gra na start czy dla rodzin. Jeszcze lepiej odbiorą go dzieciaki. Początkowo myślałem, że definitywnie stwierdzę, że Bomb Busters nie zasługuje na tytuł Spiel des Jahres w moich oczach. Jednakże ta planszówka ma naprawdę sporo zalet. Nie tylko daje mnóstwo frajdy i emocji, ale także uczy choćby sztuki dedukcji. Zatem Bomb Buster na chwile obecną jest moim największym planszówkowym zaskoczeniem tego roku. Niemniej nie do końca czuję się targetem tej gry, zatem na pewno nie będzie to dla mnie najlepsza planszówka 2025 roku, ale w pierwszej piątce spokojnie się znajdzie. Za to jako tytuł familijny czy dziecięcy, to prawdziwa perełka i chyba w tym roku nic Bomb Busters w tej kategorii nie przebije.
PS: Według pudełkowych informacji jest to gra od dziesiątego roku życia. Grałem z bratankami w wieku sześciu i ośmiu lat i według mnie w tej kategorii wiekowej też sprawdza się ten tytuł idealnie. A nawet u młodszego gracza rozbrajanie bomby wywoływało jeszcze więcej emocji. Cóż mogę zatem powiedzieć więcej, polecam sprawdzić Bomb Busters, bo ten tytuł jest po prostu… bombą!
Nasza ocena: 8,3/10
Bomb Busters jest w sensie dosłownym, jak i przenośnym wybuchową grą!Grywalność: 8,5/10
Jakość wykonania: 7/10
Regrywalność: 9,5/10
